monhomme blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2011

Głos

Brak komentarzy

Mój pierwszy audiobook czytało kilka głosów. Znakomicie – bo samo dzieło mimo znakomitego pomysłu i konstrukcji cierpiało na grafomańskie rozbuchanie. Już wtedy wiedziałem, że to mój sposób na odrobinę własnego świata. Dojeżdżając do pracy przez średnio ok 1,5 godziny w obie strony dziennie mam szansę na dużą dawkę literatury przy okazji. Uwielbiam to skupienie nad sobą, gdy sączy się we mnie wspaniały głos. On nie śpiewa arii. On wypowiada doskonałe zdania. Bez zadęcia i bez nadmiaru. Mirosław Utta. Znamy Go wszyscy. On neutralnie zagłusza anglojęzyczne filmy w telewizji. To między innymi za jego sprawą przestałem oglądać polską telewizję. Zagłuszanie oryginalnej fonii zabija dzieło. Mirosław Utta się zrehabilitował. Przeczytał „Zamieć” Kena Folletta. Niemcy, gdy czytają autiobooki – a mają w tym względzie znakomite doświadczenia i dorobek – odgrywają głosy. Upta po prostu niewzruszenie czyta. Akcja rozgrzana do MCkwadrat – a on niewzruszenie czyta. Rewelacja. Panie Mirosławie, może już Pan zagłuszać telewizję. Uwielbiam, jak Pan czyta.

Der Spiegel

Brak komentarzy

Rozpieszczają w przymierzalniach tanich sklepów z sezonowymi ubraniami. Wspaniałe wyszczuplające lustra. Sam zadałem Photoshopowi wyszczuplenie mnie o 3% w serwisie fotograficznym na ostatnią konferencję prasową mojej firmy, którą prowadziłem. Zara jest lepsza – bo to wszystko jest w czasie przeżytym i z każdej strony – z lustrem z tyłu, żeby zobaczyć połcie na plecach – jak wszystko odchudzone. Kuracja przyspieszona – zwłaszcza, że jest mnie od Wigilii o 7 kilo mniej. Stąd ten zapał do wyprzedażowych zakupów. Znowu kupuję garściami S, Biodrowe gacie jednak M. Waw – znaczy jest szansa, że ABT obroni krągłości mojego tyłka. Znowu jeansy 30 na 30. Jeszcze 5 kilo i znowu włożę moje stare Levisy 501.
 

Dystans bierze się z poprzedniej znajomości, w której dystansu się zbyt naiwnie pozbyłem. Wyłączyłem wszystkie fire walle. Z tym większym wysiłkiem włączyłem ich więcej niż kiedykolwiek w znajomościach, które nastąpiły później. Nie prowokuję zwierzeń i nie zadaję pytań. Też nie epatuję moimi historiami. Istnieje tylko świat ten między mną i nim. Wszystkie inne światy do niego nie mają dostępu – bo po co. Ale bez tych światów pocałunki nie smakowałyby po ponad roku tak świeżo, jak smakują za każdym razem. Zastanawiam się czasami, kiedy poczuję to znudzenie z drugiej strony. Mam nadzieję, że to nie moje stępione zmysły i brak wrażliwości lub zbyt dobre samopoczucie, że jednak ich nie odbieram. Swiaty spoza są nieinwazyjne, a jeśli się pojawiają, to są budujące i konstruktywne. Swiaty spoza zbudowały moje pierwsze kroki podróżnicze. Dwa lata pod rząd dostałem Cubę na gwiazdkę – „skoro mamy się poznawać”. Na wigilię była ryba – po japońsku. Podoba mi się ten przyjemny i świeży, nietypowy jak na zimę uśmiech - młodzikowaty taki – z tą satysfakcją emocji na nadgarstku, podarowanych mu przez setkę ludzi. Ta energia od stu płynie dalej. Tej energii nie zatrzymuje dla siebie. Cieszę się, że przypływa też do mnie. W marcu nie mam jeszcze wymyślonego żadnego wyjazdu. Cały czas oglądam się w stronę Madrytu… Madryt jest łatwy. W Lufthansie już za jakieś 600,- Ciekawe, czy Madryt dostarczy tylu wrażeń co warszawska doba na Jana Pawła. Wtedy odkryłem naturalny jogurt zotta (do którego teraz codziennie rano się uśmiecham) … Gott, ile Warszawa potrafi dostarczyć trwałych wrażeń. Może kiedyś się ośmielę, by o nich powspominać;) Nie uleciały.

Scala

Brak komentarzy

Najwięcej mam do powiedzenia tu, gdy ruszam samochodem spod domu. Wtedy układają mi się w głowie najbardziej bystre i dosadne spostrzeżenia. Gdy już otworzę kompa, wszystkie wydają się nazbyt oczywiste. Sięgnę jednak teraz do nich – często się zdarza, że one otwierają inne klapki myśli jak lawinę. Alkohol: służył mi, żeby wyrwać się ze stanu świadomości. Teraz nie smakuje tak, jak wtedy, gdy było mi niemiło. Teraz znowu (jak w liceum) zaczynam zwracać uwagę na to, jak smakuje. Często alkohol przegrywa teraz z chałturą. Bez alkoholu znaczę teraz więcej. Jeszcze niedawno z nim. Stan trzeźwej świadomości ostatnio cenię bardziej niż – głowę w koc – byle do rana.
W Niedzielę Palmową – będę wracał z Mediolanu. W poprzedzającą sobotę – pójdę do Opery. La Scala.


  • RSS