0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Bo ja tak nie wiem...Po przyjemnej kawie na mieście dostaję sms-a: „Jesteś wspaniałym facetem. Nie to co ja.” Odpisałem, że dziękuję za miłą pogawędkę, i że udam, że drugiego zdania nie było. Pewność siebie, ba, arogancja pociągają tak mocno, bo jako wyraz poczucia wartości sygnalizują, że oto biorę, co moje. Biorę, co chcę brać, a nie co się nadarzyło. Czyli jak bierze mnie – to znaczy, że właśnie dysponuję wartością, która w parze iść może z jego wspaniałością, tylko jeszcze nie wiem na czym ta moja wartość niby ma polegać. Uff – jednak dzień zaliczam do udanych, bo że tę wartość ktoś we mnie widzi – to niezbity dowód, że ona jest…” Bullshit Twoja wartość, odczuwana przez Ciebie powstać może tylko w Twojej głowie. To, co jest w mojej i tak nie będzie dostępne dla Ciebie. Wkurza mnie krygowanie się i polowanie na niezdarnie przyjmowane komplementy. Jeśli obiektywnym sędzią Twojego piękna mam być ja – to znaczy, że Ty o sobie nie masz wystarczająco dobrego zdania? Jeśli nie lubisz siebie, nie jesteś dumny ze swego Ciała, nie masz zaufania do salonowości swojego dowcipu, to co uzasadnia Twoją śmiałość, by zaproponować spotkanie? Nasze matki musiały nas bardziej niż hiszpańskie przywoływać do porządku i mówić gderliwie, że nic z nas nie będzie, a nawet jeśli, to przez przypadek. To dlatego tak przyjemnie bezceremonialnie rozmowa toczy się z Hiszpanem, który czując się wspaniałym roztacza swoją aurę wartości na zahukanego mnie? Jeśli masz brzuch – to miej go z rozmysłem i noś go dumnie, wprawiając w zachwyt towarzystwo. Jeśli jesteś owłosiony, to czuj się jak wilkołak w wersji Nicholsona, a nie mów w drugim zdaniu, że ewentualnie zgolisz. Delektuj się swoim cielskiem i kokietuj kościstością. A jak tego siebie naprawdę nie lubisz – to zrób z tym coś. Bo taki schizofreniczny jesteś niewiarygodny.