0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Znieczulona do bólu?Obejrzałem”Requiem dla snu”, które nie wchodziło mi 3 lata temu, gdy próbowałem się do niego przysiąść zachęcony recenzją. Wtedy chciałem coś gładko sfilmowanego i polukrowanego dowcipem. Teraz zastanawiałem się nad możliwością uzależnienia od trawki. Jednak nie o tym jest ten film. On jest o heroinie. Jak „My, dzieci z Dworca Zoo”. Dwa dni później wygooglałem „trawka”, żeby podejrzeć, czym grozi jej konsumpcja. Ze znalezionych stron nic konkretnego nie wynikało – poza mętnym porównywaniem do alkoholu – jako bardziej trującego. Dla mnie ostatnie tygodnie to prawie całkowita abstynencja alkoholowa i apoteoza snu. Wyspany łatwiej znoszę poranki w robocie. Nie muszę walczyć z oznakami zmęczenia, wzmocnionymi zatruciem alkoholowym. Umiem myśleć błystkotliwiej. Zmęczony wieczorem nie dotruwam się, by przytępić atakowane niesprzyjającą rzeczywistością zmysły. Otępiały wieczór w domu – świadomy dzień w robocie – i nagle Eureka: a gdyby zmienić ten porządek i przytępić zmysły na dobijającą agresywność pracodawcy, a w pełni świadomie nacieszyć się domem? Tak zrobiłem – i to był strzał w dziesiątkę. Biuro mnie przestało dręczyć – przestała do mnie docierać jego drażliwość. Nagle umiałem zakotwiczyć w jednym zadaniu do jego ukończenia – nieodrywany przez biurowe dystraktory. Ja decydowałem, co robię i trwałem w tym – do sukcesu – który, gdy stopniowo wracała wrażliwość na rzeczywistość – przynosił satysfakcję, a tym samym pozytywne nastawienie na resztę dnia w domu. Skoro nienawidzę roboty – to znieczulenie stosuję przed wejściem do biura, a z domem zaprzyjaźniam się każdego popołudnia na nowo – więc wracam pogodny, trzeźwy i bez znieczulenia. Nie dobijam zmęczenia procentami, dymkiem lub czatowaniem o niczym z nikim wartym mojego czasu. Zadowolony, że wiem, jak przestać uciekać od tego co w domu i poczuć się w nim najpewniej i najbezpieczniej – wybieram sen jako sposób na wprowadzenie się w stan regenerującej nieświadomości.