monhomme blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: islandia

Szczyt marzeń

1 komentarz

Gdzie jest, kurwa, napisane, że mam być szczęśliwy? To zdanie o sobie z przeszłości powiedział kiedyś Bliski. To zdanie pasowało i czasami pasuje do mnie. Do Ciebie, który to czytasz, zapewne też. Co mnie uprawnia do zwieszania nosa na kwintę, jeśli nie zachwyca mnie to, co dostaję od życia. Może mi to niepisane? A może napisane, tylko że nie widzę, że życie chce najpierw, żebym ja w to szczęście coś zainwestował. Może wcale nie domagam się mało? A jeśli ja chcę dużo, to muszę wznieść się na znacznie wyższy poziom bytu. Im mniej koncentruję się na użalaniu nad sobą, że dostaję tak mało, a przechodzę do pracowania – nad edukacją, nad zadowoleniem pracodawcy, nad słuchaniem innych, nad zapamiętywaniem jak mają na imię i co mi już o sobie opowiedzieli, nad zwracaniem uwagi, co lubią, co ich zachwyca, a czego pod żadnym pozorem nie cierpią – gdy będąc z nimi zakładam okulary ich optyki świata, nagle zasypuje mnie grad prezentów. Ostatnio na mój życiowy układ usłyszałem w komentarzu znajomego: „I to jest szczyt Twoich marzeń”. Odpowiedziałem, że powoli nie wiem, czy to, o czym zawsze wydawało mi się, że marzę – to to, co by mnie uszczęśliwiło. Teraz, gdy nie czuję się oszukiwany, gdy mogę polegać na słowie, gdy nie wyczekuję na wyimaginowane wzloty – jest mi dobrze, bo żal i łzy, i czasami uporczywe trzymanie się tego, co mnie nie chce, nie przesłaniają mi tego wszystkiego miłego, co właśnie na srebrnej tacy podaje mi świat. Miła pogawędka, kufel piwa w spontanicznym towarzystwie, moje imię wypowiedziane w rozmowie z dopiero co poznaną osobą, rekomendacja filmu lub piosenki, pomysł na wycieczkę… Dlatego wolę prawdziwe tu i teraz silne wolą uczestników niż zadekretowaną i odpańszczyźnianą, czasem jak cierń kłującą i oszukującą przyszłość, pokrywającą zakłopotanie, że nic nie będzie jak wczoraj, unikaniem pewnych tematów, które niewypowiedziane nabrzmiewają w udawanej i zagadywanej pierdołami przestrzeni wspólnej.

W tym roku niemieckie i polskie święta narodowe świętuję w Niemczech. I co z tego, że nigdy wcześniej o tym nie marzyłem. Pewno sam nie wiem z góry, co da mi szczęście

Jestem na tak. Islandia. Whatever. Nie jestem dobry w SM. Nie wiem, o co w tym chodzi. Nie zamierzam w życiu zastanawiać się, czy spełnię, czy nie spełnię oczekiwania. Jestem po prostu tym, kim jestem. Tym, którym nie jestem, nie udam, że nie jestem. Umiem się całować na ulicy. Umiem pieścić pośladki robiąc coś do jedzenia. Umiem siedzieć obok w pociągu lub samolocie. Umiem pieścić palce w operze i operetce, gdy zapadnie mrok po uniesieniu kurtyny. Umiem wybrać dobre wino. I nie tylko. Umiem być obojętnym i na dystans. Umiem szaleć jak żywioł. Umiem być na dystans. Umiem być. Bez narzucania się. Nawet, jeśli nie wiem, o co chodzi w sm.


  • RSS