monhomme blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: mickiewicz

Livigno

3 komentarzy

Nigdy bym nie zgadł, że Mickiewiczem złowię komentarz na tym blogu. Dziękuję, bardzo mi się zrobiło miło.;) Najmniej bym zgadł, że rozgrzewanie się po szaleństwach na stoku to będzie dobra para do lektury ponoć całego tego blogu. Zastanawiałem się wracając dziś z treningu, o czym jeszcze tu nie było, a o czym już wielokrotnie wymyśliłem w drodze do pracy rano. O cierpliwości. Im bardziej jestem cierpliwy, tym więcej dostaję. Np. cierpliwość w trakcie rozmowy – bardzo popłaca. Nie odpowiadaj na nie zadane pytanie.  Moja koleżanka z pracy, 27 lat nie potrafi nie domyślać się, że komuś chodzi po głowie właśnie pytanie o to, z czego ona powinna się wytłumaczyć. Generalnie kobiety czują się w obowiązku domyślać się i od razu powiedzieć, co ktoś zapewne próbuje na nich wymóc swoimi konstatacjami. A to nieprawda. Odpowiadaj na postawione pytania, a będziesz miał więcej. Zauważam ostatnio, że lepiej też nie pytać, wtedy odezwą się wszystkie nożyce. Inna cierpliwość: rozmawiając rób przerwy. Nie cedź słów, ale po prostu nie odpowiadaj zanim wybrzmi pytanie. Zastanów się nad odpowiedzią. Czasami nieco dłużej. Dostaniesz więcej informacji. Zwłaszcza od kobiet. Gdy odpowiedź nie pada od razu, kobieta czuje się w obowiązku doprecyzowywać pytanie. Gdy kogoś o coś zapytasz, a on odpowie, nie ruszaj z kolejnym pytaniem, albo z inną wypowiedzią. Zaczekaj. On rozbuduje wypowiedź, i to o rzeczy, o które nie wiedziałbyś, że w ogóle można go zapytać. Nauczyłem się przez ostatni rok nowej cierpliwości: nie przypominaj komuś, czy zrobił, o co go prosiłeś, nie dopytuj, jak mu się podoba książka czy film, który mu dałeś. Daj mu szansę, że sam zechce Ci to powiedzieć. Daj mu szansę zbudować wokół tego całą dramaturgię, by sprawić Ci jak największą przyjemność. Gdy spytasz – będzie musiał po prostu odpowiedzieć. Gdy zaczekasz – dostaniesz coś, czego się nigdy nie spodziewałeś – bo nie wiedziałeś, że można zapytać. Daj szansę narciarzom na blogowe Apres Ski. Nie zakładaj wszystkiego, że wiesz co i jak. Zaczekaj. Popatrz uważnie.

Wychodząc wczoraj z biura o 17:15 zastanawiałem się, czy nie wpaść na trening. Po dwóch godzinach jazdy pokonałem dumne 2 km. Zostałem poinformowany sms-owo, że moja grupa treningowa jest rozczarowana, bo nasz ulubiony instruktor nie dotarł i zajęcia o 19:45 są odwołane. W sobotę powiedziałem wychodząc z treningu, że w poniedziałki nie będę przychodził na nocne ćwiczenia – a to wciąż było jeszcze dla mnie popołudnie…, które wczoraj potrwało do 23:20 – wtedy udało mi się pokonać całą 26-kilometrową trasę – czyli po ponad 6 godzinach … przebywania w samochodzie, bo jazdą tego nie mogę nazwać. Podtrzymywała mnie na duchu Kalicińska klimatami znad rozlewiska i musiałem rzeczywiście wsłuchać się wreszcie w ten głos, żeby wyczuć klimat Trzepiecińskiej. Do tej pory słuchałem tego jakoś bez wiedzy, kto to czyta. W takich momentach czuję niedosyt, że nie widzę osoby gdy właśnie to czyta – bez filtru, który nakładają na nią charakteryzatorzy Rodziny zastępczej;)
Dzisiaj odśnieżyłem tylko wokół domu i wziąłem urlop na żądanie. Zapaliłem w kominku i już południe. Stąd te Dziady. Dotarł do mnie dzisiaj każdy wersecik. Wracam do lektur szkolnych. Wreszcie będą miały szansę mi się spodobać. Niektóre już wtedy mi się spodobały – Granica, której zacznę słuchać od przyszłego tygodnia. Mickiewiczem zachwycam się dopiero teraz. Dopiero teraz umiem się rozmarzyć tym, co miał na myśli. Fajnie te myśli poukładał. Czy starczy tej zimy śniegu na te wszystkie zachwyty?


  • RSS