monhomme blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: moskwa

Milion ałych roz

Brak komentarzy

„Po ciezkim dniu chodzenia po centrach handlowych faktycznie o 20 poszedlem. Wczesniej w dziwny sposob natknalem sie w ksiegarni na biografie ilustrowana madonny, ktorą on tak kocha.
Oczywiscie z ta biografia poszedlem.
A butelka odnalazla sie pozniej.
Spedzilismy świetny wieczor mocny na rozmowach o nas, o kazdym z nas.
Tak bardzo jestesmy podobni i tak rozni.
I w sumie, to wlasnie on jest facetem, za ktorym tęsknię gdzies w sobie. W sensie bycia facetem.
Coś, co kiedyś mnie odrzucalo od facetów, on te cechy wszystkie ma i moze dlatego jest mi tak trudno i jednboczesnoie pięknie.
I spaliśmy dzisiaj caly dzien, ogladalismy filmy.
I bylo dobrze.

Gdzieś miedzy slowami powioedzial, zebym go zostawil a on do mnie przyjdzie, moze nawet wtedy, kiedy bedzie za pozno.
tez ciekawe, bo to oznacza, ze gdzies w srodku…
(bo przeciez powieniem sie spotykac i poznawac ludzi, bo on nie jest tego wart i nic dobreo mnie od niego nie spotka)
ale wiesz jak jest…

Zastanawiam się, czy to jest to, czego chcę na zawsze.
Morze myśli i wiem, ze niedlugo wyjade.

Ale teraz jest teraz i ciesze sie, ze jesczez jest.
I ze jestem :-)”

Z listu od dobrego znajomego. Z Moskwy. Ale nie od „tego” znajomego:)

Ihr Süssen

1 komentarz

Grudzień to optymalny moment na zakończenie roku. Dzień krótki, wieczór długi, śnieg pada – doskonała pora na imprezę. Niektórzy w tym celu migrują po kilka tysięcy kilometrów. Sylwester na Copa Cabana. Albo w Barcelonie. Ta barcelona przysłała życzenia nawet. Takiej treści: „Szczęśliwego Nowego Roku z Barcelony. Ole.” życzenia moskiewskie. Po co to robi? Zyczenia przyszły o 00:15. Nie chciałem ich otwierać – ale w końcu rano po 9.00 musiałem zdecydować – zachować się jak dziecko, czy spojrzeć strachowi w wielkie oczy. Wydało mi się to przykre. Po co to robi. Odpowiedziałem: „Szczęśliwego Nowego Roku… hahaha – też z Barcelony. Zastanawiam się, czy nie jesteśmy w tym samym hotelu: Continental Palecete na Rambla Catalunya.” Na mój esemes nie nadeszła odpowiedź. Czy to znaczy, że moje wojaże do Londynu i Paryża były takie wspaniałe (mimo że samotne), bo stale się ktoś gdzieś w świecie interesował jak mi tam? Bo wiedziałem, że o mnie myśli i podrzuca podpowiedzi co robić i żeby uważać i zachowywać się bezpiecznie i żeby zwiedzić to lub tamto i żeby nie zachowywać się nazbyt ryzykownie? Czy to znaczy, że ktoś, kto zapomina złożyć mi urodzinowe życzenia ale nie zapomina przesłać „Szczęśliwego Nowego Roku z Barcelony” – ale potem nie proponuje, żeby się spotkać w tej Barcelonie – skoro pół Europy przemierzyliśmy, żeby tam dotrzeć – to znaczy, że niespełniony w niej jest? Może nie mam się nad sobą użalać – tylko nad nim łzę uronić powinienem? Lubię to zdanie: „to piękne kobiety, na spotkanie z nimi też Cię wyposażę.” Chodziło o Barcelonę właśnie i Lizbonę. W kolejce do kasy w Leclercu telefon. życzenia. Takie prawdziwe (jak w mojej młodzieńczości jestem przekonany). Nie dlatego, że ktoś jest gdzieś i ma tymi życzeniami możliwość mi o tym zakomunikowania. Po prostu – ma ochotę wysłać mi trochę tej energii odświętnej.

Jeśli miałbym sobie czegoś życzyć – to po pierwsze sukcesu. Sukces podnieca mnie najbardziej. Sukces to po prostu powodzenie podjętego wysiłku i realizacja zamierzenia. Choćby tego śmiesznego noworocznego.

Rozumiem, że jeśli dla kogoś (choćby bezwiednie) byłem przykry, to on zechce być przykry dla mnie. Dobrze mi tak.
Chciałbym jednak, by nikt bezinteresownie nie kontaktował się ze mną tylko po to, żeby zrobić mi coś przykrego.
Bardzo chciałbym, by Moskwa, która tak naprawdę nic ode mnie nie chce, po prostu nic nie chciała. By się ze mną nie kontaktowała przez Hiszpanię, ani żadne inne miasto, jeśli ode mnie nic nie chce.

A jaki dostałem prezent? Największy to ten, że gdy wieczorem się zastanawiam, czy zrobić sobie drinka – przychodzi mi do głowy – jeszcze chwilkę potłumaczę, popiszę, poszperam dla moich zleceniodawców lub dla moich planów turystycznych – i najwyżej potem. Końcówka tego roku rozbudziła we mnie ochotę do działania. Nawet jeśli to ona mówi – że czuje się mną zainspirowana. Znowu mam to uczucie, że czegoś chcę. Dziękuję Ci stary roku. Szkoda że się skończyłeś. Dla mnie jednak się nie kończysz. Rozumiem, że producenci szampana i wina musującego potrzebują Sylwestra, a producenci bielizny potrzebują Walentynek, a producenci dóbr rozmaitych „boxing day”… Dziękuję za prezenty. Potrzebuję czasu, by znowu zacząć robić prezenty. Trochę się tego boję. Bo chwilę wcześniej robiłem nie dla tych osób i nie wtedy, gdy było warto. Tamte nie zostały odwzajemnione przez tego i wtedy. Są odwzajemniane teraz. I znowu się potwierdza moja teoria przepływu energii w kosmosie. Wysłana wróci. Wróciła. Postanawiam nauczyć się znowu wysyłać;) Zwłaszcza, że znowu mi się chce.


  • RSS