monhomme blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: samotny-mezczyzna

Second Life

1 komentarz

Które jest prawdziwe? W którym jestem the real one? Nie ma obiektywnej rzeczywistości – po co więc szukać absolutu prawdziwości. Gdy docieram do tego rodzaju konstatacji przypomina mi się jedna z moich ulubionych książek – „Granica” Nałkowskiej. Czy prawdziwy jestem taki, jaki o sobie myślę? Czy taki jakiego staram się wykreować? A może ten, który jawię się w oczach mojego kochanka? Czy bardziej mojej szefowej w pracy? Czy koleżanki, z którą na szefową nawalam? Po co obkładam książkę czytaną w poczekalni w gazetę (nieprzypadkową)? Czy to przypadek, że danego dnia mam określone majtki na sobie? Po co zmydlam nowe mydło przed położeniem na umywalce na pół godziny przed przyjściem gości na proszoną kolację? Czy kiedykolwiek zmywam któryś z makijaży? Może dlatego uwielbiam zostawać na 3 dni w roku sam w domu i … robić porządki? Włączyć radio na tym programie, który lubię, zaświecić wszystkie światła w domu, poszukać par skarpetom osamotnionym w szufladzie i znaleźć za stertą do prasowania ulubiony T-shirt? Gdy zostaję na trzy dni sam – najchętniej bym nie szedł na sport, wróciłbym do domu już o 15.00 i z pewnością nie wyjechałbym do Barcelony – czy: jeśli te wszystkie rzeczy robię na ogół – to znaczy, że uciekam przed niebyciem sam? Czy że uciekam przed tymi, którzy na co dzień ze mną są? Czy jestem samotnym mężczyzną, który czasowo ma niepożądane towarzystwo, czy szukam towarzystwa, w którym nie będę chciał oglądać się za samotnością? Które to jest to pierwsze, a które drugie życie? W jakich godzinach jestem sobą? Która tęsknota jest prawdziwa? Hm – czy rzeczywiście chcę się tego dowiedzieć? Czy faktycznie istnieje odpowiedź? A może warto po prostu żyć w każdej godzinie biorąc od czasu to, co on ma do zaoferowania bez dzielenia włosa na czworo? Może prawdziwe jest to, co właśnie jest. Ze jestem tu z Tobą i sprawia mi radość smak Twojego pocałunku? I prawdziwy będę za pół godziny usypiając resztki towarzyskiej samotności colą zero z wódką? Ubieram książki w kostium przecież nie dla ochrony okładki przed zniszczeniem. Chcę się wydać fajniejszy sobie czy zależy mi na opinii przypadkowych zupełnie ludzi? Czy aby na pewno żyję w swoim życiu?

Zacisze

1 komentarz

Tom Ford inscenizuje w tym filmie wszystko, do czego uśmiecham się w duchu, ale na ogół nie rozmawiam o tym z innymi, mimo że oni też się do tego uśmiechają lub przynajmniej często o tym myśleli. Z malutkich niesalonowych tematów-nietematów maluje obrazy w stylu glamour (jedno z moich ulubionych słów). Biblioteczka w toalecie. Moja ulubiona ciotka miała gazetnik w toalecie. Pamiętam, że moja matka zawsze się ironicznie uśmiechała, gdy wychodziła z tej toalety. Ja już jako 12-latek byłem zachwycony prostotą i uczciwością podejścia do siebie tej ciotki. Mój architekt poszedł dalej – zaprojektował w toalecie półki na książki, stojak na czasopisma, wolnostojącą umywalkę w kształcie chrzcielnicy i nazwał całość świątynią dumania. Zabawne było tylko, że w żadnej z rozmów nad projektem nikt nie stawiał tej toalety pod znakiem zapytania. Nie było pytań, po co, dlaczego – zaprojektowane rzeczy, ich funkcjonalność i przeznaczenie zostały zaakceptowane jak oczywistość bez najdrobniejszego słowa uznania albo sprzeciwu. Tak, jakby w każdej bibliotece stał klop i bidet obok. Samotny mężczyzna zatapia się w lekturze siedząc na toalecie. Warunkiem takiej przyjemności jest posiadanie okien w łazience. On ma takie okna. Siedzi w otwartym oknie i czyta. Zwabiony odgłosami sąsiadów, śledzi sytuację za oknem. Pewien kierowca, z którym jechałem na montaż stoiska kiedyś do Poznania szedł dalej: na stacji benzynowej, gdzie zatrzymaliśmy się na kawę – bez najmniejszego zażenowania z kawą udał się do toalety, rzucając do mnie, że zostawia mnie na 10 minut przy stoliku, przy którym usadowiłem się ja. Ostatnie wydanie Men’s Health w dziale porad również tematyzuje to zagadnienie, odradzając posiedzenia w świątyni dumania ponad miarę i potrzebę fizjologii – podobno grozi to hemoroidami. Czyżby miało to wyjaśnić dlaczego głównie my mężczyźni cierpimy na tę przypadłość? W każdym razie przyjemność toaletowej lektury jest dla mnie silniejsza niż ewentualne problemy z żylakami w pewnym miejscu – trochę tak jak z palaczami, których rak płuc nie powtrzymuje się przed rozkoszą błękitnego dymku. Ciekawi mnie czy czerwone wino palaczowi smakuje tak samo jak mi? Czy trochę kwaśniej?


  • RSS